Czy można odnaleźć inspirację w porażce?

22 marca 2017

chapeau-1293807__340Porażka dla wielu z nas jest tym, co postrzegamy jako przyczynę oceniania i surowego osądu, jak również największym możliwym błędem. Dużo zależy od oceniających skalę problemu osób i od konsekwencji danego czynu, ale ędy i potknięcia to coś, czego zdecydowanie chcemy unikać jak ognia.

Najlepszym nauczycielem czy lekarstwem na emocjonalny paraliż i inspiracji do zmian jest właśnie konieczność naprawienia popełnionych przez nas błędów, zwłaszcza jeśli chcemy to zrobić.

Porażka to nie koniec świata (wbrew temu, co zostało nam wpojone od dziecka). Jej znaczenie określa nie to, że się nam przydarza, lecz raczej sposób, w jaki stawiamy jej czoła, w jaki naprawiamy popełnione przez nas błędy i jak reaguje na to wszystko nasze sumienie.

Tylko i wyłącznie na nas spoczywa ciężar decyzji odnośnie tego, czy porażka będzie burzyć czy budować, odejmować czy dodawać, druzgotać nas czy wzmacniać.

Czy porażka naprawdę jest porażką?

Kiedy coś nie jest po naszej myśli, to mamy dwie opcje:

1. opuścić ręce w akcie rezygnacji i nigdy więcej nie podejmować danej czynności

lub

2. użyć błędu jako mostu, po którym przejdziemy dalej, rozwiązując po drodze wszelkie napotkane trudności.

W teorii różnica ta jest prosta i oczywista, a życie pisze własne scenariusze i praktyka może być dużo trudniejsza.

Już od dawna porażka czy błąd to coś, co piętnuje i demonizuje. W literaturze, muzyce i kinematografii przypisuje się ją „tym złym”. Okazuje się jednak, że jest zupełnie inaczej. Bywa, że porażka może nam pomóc, a nawet być naszym przyjacielem, bowiem wszystko zależy od tego, jakie nastawienie przejawiamy, gdy musimy stawić czoła własnym pomyłkom. Będziemy zachowywać się tak samo, popełniając te same błędy, czy może nauczymy się z tego, co nam nie wyszło i będzie to stanowić dla nas cenną lekcję?

Nie jest trudno się pomylić, bowiem nie myli się tylko ten co nic nie robi. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości, nie jesteśmy w stanie robić wszystkiego idealnie. Pomyłki są wpisane w nasze codzienne zajęcia. Trudności zaczynają się, gdy przychodzi nam pracować nad tym, co zepsuliśmy.

Porthomas-edison-male-1278142__340ażka jako preludium sukcesu!

Steve Jobs, Stephen King, Axl Rose czy Orson Welles – wszyscy oni mają w biografiach pomyłki, błędy i porażki.


W całych dziejach ludzkości, tysiące osób osiągnęło niebywałe sukcesy w swoich poczynaniach. Ich życie nie było jednak drogą usłaną różami. Gdy zaczniemy jednak analizować ich biografie, uświadomimy sobie, że 
drodze na szczyt zawsze towarzyszyła porażka, upadek, potknięcie, a nawet liczne potknięcia.

Może ciężko będzie nam uwierzyć, ale nawet Thomas Edison w szkole miał opinię osoby nieproduktywnej, niezorganizowanej i kiepskiej w tym, co robi. Przykład tego nieprzeciętnego wynalazcy żarówki pokazuje, że porażka, potknięcie czy zła passa nie powinny zablokować naszego rozwoju i podążania naprzód.

Jak uczyć się na błędach?

Aby móc efektywnie i skutecznie uczyć się na własnych błędach, potrzebujemy pewnej formy sztuki oceniania sytuacji. To oznacza, że należy przyznać, że popełniliśmy błąd, uświadamiając sobie jednocześnie, iż nie stanowi to części nas, że od teraz nie będziemy napiętnowani tym, co się nam nie udało.

Skłamaliśmy, przyszliśmy spóźnieni, zostawiliśmy bałagan. Ale nie dlatego, że jesteśmy permanentnymi kłamcami, spóźnialskimi czy bałaganiarzami. Po prosu nam się zdarzyło.

Jest to ostatni konieczny krok do wykonania. Na tym właśnie etapie nabieramy mądrości i uczymy się bez druzgotania naszego poczucia własnej wartości. Jest to bardzo ważny etap nabierania doświadczenia, dzięki któremu możemy stawić czoła naszej porażce, dokładnie ją analizując i oceniając, co tak naprawdę poszło nie tak.

Sukces bez porażki jest tak mało prawdopodobny jak wygrana na loterii. W zwykłym, codziennym życiu jest to proces, w którym istnieją kroki do przodu i do tyłu, postępy ale też błędy i porażka. To, co jest jednak niezmienne to ruch, dynamika i niezmienna motywacja.

Wbrew temu, co podpowiada nam tak zwany zdrowy rozsądek, błąd i porażka to coś, co może dodać nam mądrości i doświadczenia. Siła, dzięki której kroczymy do przodu i nie poddajemy się. Dlaczego? Bo „spokojne morze nie czyni marynarza ekspertem”.

mountaineering-2040824__340